KananejczycyCztery tysiące lat temu Jahwe – Bóg w naszym języku – dał człowiekowi zwanemu początkowo Abramem kilka niesamowitych obietnic. Powiedział mu, by opuścił swój kraj, lud i dom swojego ojca i przeniósł się do bardzo odległego i prawdopodobnie mrocznego, obcego kraju (zob. Rdz. 21.1). Jeśli Abram usłucha nakazu to Jahwe spełni obietnicę: „Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i imię twoje rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył” (Rdz 12.2-3)
Aż do tego momentu układ Jahwe z Abramem nie różnił się zbytnio od mnóstwa podobnych paktów, jakie na przestrzeni wieków bogowie plemienni zawierali ze swoimi wyłącznymi, niewielkimi enklawami wyznawców w różnych częściach planety Ziemi. Czy Jahwe był, jak insynuują niektórzy krytycy, kolejnym podrzędnym bogiem podsycającym skłonność do szukania własnych korzyści u wyznawcy przez dawanie mu najwspanialszych obietnic, by ten przychodził do bóstwa ciągle na nowo z coraz większą czcią i daninami? Pomówienie to mogłoby być trudne do odparcia, gdyby nie ostatnia linijka układu Jahwe-Abram. Tu właśnie Jahwe powiedział: „Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi” (Rdz 12.3) Właśnie to stwierdzenie stanowi szczególną cechę, która nadaje wspaniały blask tym obietnicom Jahwe! Nie błogosławi on Abrama po to, aby uczynić go egoistycznym, zarozumiałym i skoncentrowanym na sobie odludkiem. Jahwe błogosławi go po to, by uczynić go błogosławieństwem – i to nie tylko dla jego własnego klanu! Błogosławieństwo to skierowane jest do wszystkich ludów całej ziemi! Trudno sobie wyobrazić coś, co by było mniej egoistyczne czy zaściankowe! Teologowie nazywają ten zestaw obietnic przymierzem z Abrahamem. Jest to jednak coś daleko więcej niż tylko układ między Bogiem a jednym, szczególnym człowiekiem. Oznacza on początek sensacyjnego rozwoju czegoś, co teologowie nazywają objawieniem szczególnym! Innymi słowy, gdy Jahwe wypełni wszystkie swoje obietnice dane Abramowi, ludzkość będzie w stanie zagłębić mądrość, miłość i moc Jahwe w taki sposób, w jaki wcześniej był nie pojęty nie tylko dla ludzi, lecz najwidoczniej również dla aniołów (zob. 1P. 1.12). Wyprawiając Abrama w drogę ku nowemu przeznaczeniu jako „błogosławieństwa dla wszystkich ludów”, Jahwe najpierw zaprowadził go do obcego kraju zamieszkiwanego przez całą gamę plemion, na które z kolei składało się wiele klanów i rodów. Oto te plemiona: Kenici, Kenizyci, Kadmonici, Chetyci, Peryzzyci, Refaici, Amoryci, Kananejczycy, Girgaszyci i Jebusyci (Rdz 15.19). Oprócz tych dziesięciu plemion, w pierwszych trzydziestu sześciu rozdziałach samej tylko Księgi Rodzaju wymienionych jest z nazwy około trzydziestu innych ludów zamieszkujących obszar od Egiptu do Chaldei. W tych trzydziestu sześciu rozdziałach Księgi Rodzaju znajduje się największe zróżnicowanie etniczne rodzaju ludzkiego, jakie uzyskało swój pisemny wyraz, w porównaniu ze wszystkimi innymi fragmentami Biblii o porównywalnej długości! Podążając powoli swym szlakiem pośród tak wielu grup etnicznych Abram z pewnością rozwinął w sobie pewien rodzaj wielonarodowej perspektywy, której należałoby się spodziewać po kimś przeznaczonym do bycia „błogosławieństwem dla wszystkich ludów”! Wydawało się, że wszystko układa się po myśli Abrama. Jednakże Pan miał dla niego w zanadrzu pewną niespodziankę... Jahwe powiedział: „Wszystkie ludy na ziemi będą błogosławione przez ciebie:. Abram najprawdopodobniej mniemał, że ma On na myśli fakt, iż on i naród, który ma od niego pochodzić, stanie się jedynym źródłem duchowego oświecenia dla całej ludzkości. Nie dokładnie jednak to Jahwe miał na myśli! Możemy być pewni, że gdy Abram dotarł w końcu do Kanaanu, szybko poznał, że przynajmniej dwa miasta w kraju – Sodoma i Gomora – znajdowały się już w stanie całkowitego zepsucia. Inne – szczególnie miasta Amorytów – wstępowały już w ślady Sodomy i Gomory (zob. Rdz 15.16). Wyglądało na to, jak gdyby Jahwe, Bóg wszechmogący, nie miał w całej tej części świata żadnych innych orędowników prócz Abrama. Z pewnością dlatego czuł się on bardzo potrzebny. Gdy jednak Abram ze swoją karawaną podążał w głąb Kanaanu, czekała tam nań rozkoszna niespodzianka. Karawana mijała nieopodal miasto , które wzięło swą nazwę z kananejskiego słowa znaczącego „pokój” – Salem. Na marginesie należy dodać, że ta właśnie nazwa stanowiła później korzeń bardzo znamienitego hebrajskiego pozdrowienia shalom, a także jego arabskiego odpowiednika salaam. Salem wniesie później pięć swych liter do ostatniego członu nazwy Jerusalem – „podwaliny pokoju”. Jednakże o wiele bardziej interesujący niż samo miasto był jego król – Melchizedek! Jego imię stanowi połączenie dwóch innych kananejskich słów: melchi – „król” i zadok – „sprawiedliwy”. „Król sprawiedliwości” pośród Kananejczyków, słynących z bałwochwalstwa i ofiar składanych z dzieci, zalegalizowanego homoseksualizmu i prostytucji świątynnej? Z pewnością imię Melchizedeka musiało być grubo przesadzone! Nie całkiem! Kilka lat później Abram wracając ze zdumiewającej operacji ratunkowej skierowanej przeciwko Kedorlaomerowi (zob. Rdz 14.1-16) doszedł do doliny zwanej w języku Kananejczyków Szaweh. W tamtych czasach Kananejczycy zwyczajowo określali ja jako „dolina króla” (zob Rdz 14.17). Którego króla? Nietrudno odgadnąć! Józef Flawiusz, historyk żydowski, mówi nam, że dolina Szaweh to właśnie dolina Hinnom – tuż poniżej południowych murów tego, co dzisiaj nazywa się starą Jerozolimą! Współcześni archeologowie prowadząc prace wykopaliskowe w ruinach Jeruzalempochodzących z czasów Dawida spodziewają się wkrótce odkryć na tym samym stoku pomiędzy Doliną Szaweh a południowymi murami starego Jeruzalem ruiny starożytnego miasta Kananejczyków! Nie byłoby niczym zaskakującym, gdyby te długo pokrytą ziemią ruiny okazały się być miastem Melchizedeka – pierwotnym Salem. Dolina Szaweh - :Dolina Króla” – najprawdopodobniej została tak nazwana w dowód czci dla samego króla Melchizedeka! Gdy tylko Abram przybył do Doliny Króla, sam król Melchizedek „wyniósł chleb i wino”, aby go poczęstować. Narrator nie mówi że Melchizedek „wyjechał na spotkanie Abrama, biorąc ze sobą chleb i wino”, lecz po prostu mówi, że „Melchizedek (...) wyniósł chleb i wino” – jest to być może następny dowód bliskiej odległości między dolina Szaweh a Salem. A teraz dochodzimy do czegoś mniej oczekiwanego. Według autora Księgo Rodzaju ten kananejski król Sprawiedliwości nosił również inne imię – „kapłan Boga najwyższego (El Elyon)” (Rdz 14.18). Kim był El Elyon? Zarówno El, jak i Elyon były kananejskimi imionami samego Jahwe. El często pojawia się w starożytnych tekstach znalezionych w Ugarit. To kananejskie słowo El utorowało sobie również drogę do języka hebrajskiego, którym posługiwali się potomkowie Abrama w słowach takich jak Bethel – „dom Boga”, El Szadai – „Bóg wszechmogący” i Elohim – „Bóg (wyrażona w liczbie mnogiej forma El, które to słowo nadal posiada niewyjaśnione znaczenie w liczbie pojedynczej). |
Podobnie Elyon pojawia się jako imię Boga w starożytnych tekstach fenickich –języku, który swe korzenie wywodzi ze starego kananejskiego języka Melchizedeka. Do tego jeszcze złożona forma El Elyon pojawia się w starożytnych inskrypcjach aramejskich odkrytych niedawno w Syrii. El i Elyon zestawione razem oznaczają „Boga Najwyższego”. Pojawia się pytanie: Czy Chaldejczyk Abram, który najprawdopodobniej nazywał Wszechmogącego Jahwe, zabraniał Melchizedekowi używania kananejskiego określenia El Elyon jako właściwego imienia Boga? Nie musimy wcale czekać na odpowiedź! Melchizedek zrobił coś, co natychmiast poddało próbie postawę Abrama: „Melchizedek błogosławił Abrama mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez El Elyon, stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony El Elyon, który w twe ręce wydał twoich wrogów” (Rdz 14.19-20) Spójrzmy teraz uważnie na odpowiedź Abrama. Być może znajdujemy się o krok od usłyszenia pierwszej teologicznej dysputy zapisanej w biblijnej narracji. Co Abraham odpowie? Może coś takiego: „Chwileczkę, wasza wysokość! Właściwym imieniem Wszechmogącego jest Jahwe, a nie El Elyon! Co więcej, nie mogę przyjąć błogosławieństwa dawanego w kananejskim imieniu El Elyon, ponieważ każda kananejska koncepcja Wszechmogącego z pewnością musi być skażona pogańskimi wyobrażeniami. A po za tym Jahwe powiedział mi, że to ja jestem tym kimś, który ma być błogosławieństwem dla wszystkich ludów ziemi – łącznie z Kananejczykami podobnymi tobie. Nie wydaje ci się, że okazałeś nieco zarozumiałości błogosławiąc mnie?” Nic z tych rzeczy! Odpowiedź Abrama polegała po prostu na ofiarowaniu Melchizedekowi dziesiątej części ze wszystkiego, co odzyskał od Kedorlaomera w wyniku akcji ratunkowej (Rdz 14.20). To działanie Abrama dało później początek obszernemu komentarzowi zamieszczonemu w Nowym Testamencie przez autora Listu do Hebrajczyków. Oto przykład:”Rozważcie jaki wielki jest ten (Melchizedek), któremu sam patriarcha Abraham dał dziesięcinę z najlepszego łupu”. Dalej autor przedstawia argumentację, że kananejskie kapłaństwo Melchizedeka na tej podstawie musi być uważane za wyższe wobec hebrajskiego kapłaństwa Lewitów. Oto argument za tym przemawiający: „(...) Lewi (...) złożył dziesięcinę (Melchizedekowi) w osobie Abrahama. Był bowiem jeszcze w lędźwiach praojca swojego, gdy Melchizedekowi wyszedł na spotkanie” (Hbr 7.4-10). Jeśli chodzi o czyn Melchizedeka polegający na błogosławieniu Abrahama (który przyjął to błogosławieństwo), to ten sam autor komentuje, że Melchizedek „pobłogosławił tego, który miał obietnicę. Nie ma zaś żadnej wątpliwości iż to, co mniejsze, otrzymuje błogosławieństwo od tego, co większe” (Hbr 7.6-7) Nie są to jednak wszystkie fakty dotyczące niesamowitej wielkości tego kananejczyka o imieniu Melchizedek. Autor Listu do Hebrajczyków cytuje dalej proroctwo wypowiedziane przez hebrajskiego króla Dawida – króla, który odbił od Jebusytów (rok 1000 przed Chrystusem) starożytne miasto Melchizedeka i uczynił je Jeruzalem – stolicą narodu hebrajskiego. Proroctwo to w sposób bezpośredni twierdzi, że żydowski Mesjasz nie będzie pełnił swej służby jako członek ściśle określonej lini genealogicznej czasowego kapłaństwa lewickiego. Zamiast tego będzie On kapłanem „według porządku Melchizedeka”, w którym członkostwo najwidoczniej nie jest ściśle ograniczone do jednej konkretnej linii rodowej. Co więcej, przynależność Mesjasza do tego „porządku Melchizedeka” została potwierdzona ni mniej, ni więcej tylko przez boską przysięgę; a jego przynależność do porządku Melchizedeka jest wieczna! „Pan przysiągł i zal mu nie będzie: Tyś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” (Ps 110) Być może Jahwe wcześniej uprzedził Abrama, że znajdzie on kogoś podobnego do Melchizedeka, który już wyznaje prawdziwego Boga pośród Kananejczyków. Wszystko co mogę powiedzieć, to to, że jeśli Jahwe nie powiedział wcześniej Abramowi o Melchizedeku (a zapis biblijny nie daje nam żadnych wskazań na ten temat), to wtedy spotkanie z człowiekiem podobnym do Melchizedeka pośród tych „pogrążonych w ciemności Kananejczyków” z pewnością musiało sprawić, że Abram aż usiadł ze zdumienia! Jak możemy zrozumieć sens tych biblijnych słów, że Melchizedek duchowo był wyższy rangą niż Abraham? Co czyniło Melchizedeka kimś wyższym? Wydaje się, że odpowiedź tkwi w tym, jaką rolę w ogólnych zamiarach Boga odgrywał Melchizedek, a jaką Abraham. Główna teza tej książki brzmi, że Melchizedek stanął w dolinie Szaweh jako figura lub typ ogólnego objawienia Bożego danego ludzkości, a Abraham reprezentował oparte na przymierzu i spisane w kanonie szczególne Boże objawienie skierowane do wszystkich ludzi. Boże objawienie ogólne jest w dwóch aspektach większe od objawienia szczególnego: jest ono starsze i dotyczy 100% ludzkości (Ps 19), a nie tylko niewielkiego procentu! To właśnie wskazuje, że Abraham jako reprezentant młodszego i mniej powszechnego rodzaju objawienie powinien oddać dziesięcinę wyrażającą uznanie wobec reprezentanta objawienia ogólnego. Nie chodzi o to, że uprzednia obecność Melchizedeka w Kanaanie pomniejsza w jakiś sposób szczególne, dane przez Boga przeznaczenie Abrahama! Przeciwnie, nie ma najmniejszego dowodu, że ci dwaj mężczyźni patrzyli na siebie choćby z odrobiną zazdrości, czy współzawodnictwa. Melchizedek podzielił się z Abrahamem swym chlebem i winem i błogosławił mu, a Abraham dal Melchizedekowi dziesięcinę. Byli przecież braćmi w El Elyon/Jahwe i byli sprzymierzeńcami w jego dziele! Właśnie dlatego, że objawienie ogólne i objawienie szczególne razem pochodzą od El Elyon/Jehwe, należało oczekiwać, że Melchizedek będzie dzielił z Abrahamem chleb i wino, a Abraham odda dziesięcinę Melchizedekowi. Czymś zaskakującym jest fakt, że to samo trwało (i nadal trwa) w ciągu następnych wieków historii ludzkości. Gdy szczególne objawienie Jahwe – nazwijmy je czynnikiem Abrahama – docierało do świata Starego i Nowego Testamentu, stale odnajdowało ogólne objawienie Jahwe – nazwijmy je czynnikiem Melchizedeka – jako już rezydujące w tym miejscu, wynoszące chleb i wino i witające błogosławieństwem! „Wieczność w ich sercach” to książka będąca moją próbą prześledzenia w historii niektórych przykładów tej przepięknej wzajemności, jaka ma miejsce między czynnikiem Melchizedeka – Bożym objawieniem ogólnym – a czynnikiem Abrahama – Bożym objawieniem szczególnym. Jednakże istnieje również trzeci czynnik. A to, co się z nim wiąże, wcale nie jest piękne. Jeszcze jeden kult Kananejczyków, bardzo różniący się od kultu Melchizedeka, spotkał tego samego dnia Abrama w dolinie Szaweh. Był to Bera – król Sodomy. Przyjrzyjmy się reakcji Abrama: „Abram odpowiedział królowi Sodomy: Przysięgam na Pana, Boga najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi, że ani nitki, ani rzemyka od sandała, ani niczego nie wezmę z tego, co do ciebie należy, żebyś potem nie mówił: To ja wzbogaciłem Abrama” (Rdz 14.22-23). W ciągu stuleci reprezentanci czynnika Abrahama musieli naśladować jego przykład w stosowaniu tego samego rozróżnienia – rozróżnienia, które potrafi oddzielić prawdziwie przyjazny czynnik Melchizedeka istniejący wśród Kananejczyków od innych, okultystycznych elementów kananejskiej kultury – nazwijmy je „czynnikiem Sodomy”. Musieli nauczyć się, jak pozytywnie odpowiadać na jeden, a odrzucać drugi – dokładnie tak samo uczynił Abram w dolinie Szaweh. |