Tylko przyjdź do mnieW sierpniu 2009 r. jak co roku odbył się Obóz Młodzieżowy w Świebodzinie. Przyjechałem tam po to, żeby budować się w Bogu. Widziałem wiele niedociągłości w moim życiu i chciałem żeby one zaczęły znikać. Chciałem przybliżyć się do Boga. Od samego początku Bóg się bardzo mnie dotykał, usługi braci trafiały do mnie bardzo. Wiele z nich wydawało się być mówionych własnie do mnie i na temat moich różnych niedomagań w życiu z Bogiem. Chciałem żeby wiele się w moim żeciu zmieniło na lepsze, ale jakoś nie widziałem w sobie siły żeby tak się stało. Cały obóz przebiegł bardzo szybko. Kiedy ma się społeczność z Bogiem i przy okazji z przyjaciółmi, to czas mija bardzo szybko. Przyszedł przedostatni dzień obozu. Przedostatni wieczór. Przedostatnia wieczorna modlitwa. Bóg bardzo się dotykał wszystkich, także mnie i czułem bardzo mocno Jego obecność. Modlitwa wieczorna okazała się być bardziej błogosławioną, niż by się wielu wydawało, ponieważ Bóg zaczął przemawiać przez swoje naczynie. Sens Bożego przekazu do obozowiczów był mniejwięcej taki: „Ja jestem na tym miejscu. Dzisiaj jest czas żeby przyjść do mnie z tym z czym potrzebujesz. Skąd wiesz, że dożyjesz jutra? A może nie obudzisz się jutro i będzie za późno żebym Cię posilił, czy pomógł Ci naprawić Twoje słabości. Tylko przyjdź do mnie, a u mnie jest pomoc, rozwiązanie każdego problemu, Ja Cię kocham.” Te słowa bardzo się mnie dotknęły. Zrozumiałem że to właśnie dzisiaj jest czas na to, żeby wyjść naprzeciw Bogu, skoro wystarczy tak niewiele – po prostu powiedzieć mojemu Panu o wszystkim czego mi brak i poprosić o rozwiązanie, pomoc, przebaczenie. Wyszedłem na środek i powiedziałem wszystko mojemu Zbawicielowi. Wylałem przed nim swoje serce. Słowo od Boga było co jakiś czas przekazywane. Bóg mówił że kocha każdego jednego człowieka bardzo, i chce mu pomagać. Kiedy już powiedziałem Panu wszystko, w czym potrzebowałem Jego wspaniałego wstawiennictwa, mając zamknięte oczy, widziałem cudowną jasność wokół siebie. Boża obecność była odczuwalna niemal namacalnie. Ja osobiście czułem jak Bóg przychodzi do mnie i otacza mnie swoją miłością i łaską. Było to tak niesamowite uczucie że nie potrafię tego opisać. Modlitwa trwała długo, a mi się wydawało jaby to było kilkanaście minut. Chwała Bogu za tą potężną manifestację jego mocy, miłości i błogosławieństwa. |
Następny dzień był już naszym ostatnim na tamtym miejscu. Wieczorem była modlitwa, w której znowu Bóg bardzo się dotykał i przemawiał do nas bezpośrenio przez Swoje Słowo. Znowu odczuwałem ten cudowny pokój, taki jak dzień wcześniej. Taki pokój daje tylko Pan Jezus. Kiedy Bóg tak się dotyka, to nawet nasze ziemskie niedoskonałe ciało nie daje o sobie znać. Modlitwa przdłużyła się znowu, ale po krótkiej przerwie była jeszcze możliwość modlenia się o chrzest Duchem Świętym. Równolegle z tą modlitwą, paliło się ognisko na dworze, przy którym można było spędzić czas z przyjaciółmi. Była to ostnia noc i zastanawiałem się czy iść na ognisko, czy jednak pójść na modlitwę. Zastanawiałem się czy to dzisiaj jest mój czas żeby być ochrzczonym Duchem Świętym, przecież tyle już otrzymałem na tym obozie. Wkońcu postanowiłem jednak, że pójdę na modlitwę chociażby po to, żeby być w bliskiej społeczności z Bogiem – było to dla mnie ważniejsze. Zaraz po tym jak zdecydowałem w myślach że nie pójdę na ognisko podeszła do mnie koleżanka z mojego zboru i powiedziała, że Bóg położył Jej na sercu, że będę w bardzo niedługim czasie ochrzczony Duchem Świętym. Nie mógłem uwierzyć własnym uszom. W moim sercu zrodziła się ogromna wiara, że to właśnie dzisiaj Bóg chce mnie napełnić Swoim Duchem. Z wielką radością udałem się na modlitwę. Ledwo się zaczęło i Pan powiedział przez swoje naczynie, że On nam teraz daje swojego złota wypróbowanego w ogniu. Zaraz po tym Bóg napełnił mnie Duchem Świętym. Chwała Bogu! Modlitwa trwała ok. 2,5 h, a mi wydawało się znowu jakby to było ok. 10 minut! Bardzo się zdziwiłem gdy nagle brat prowadzący powiedział: „AMEN!” i modlitwa się skończyła. Ja mógłbym uwielbiać mojego Ojca całe wieki wysłowiając Go w moim, a także innym języku, którego nie znałem. Po modlitwie czułem się jakbym unosił się cały czas na skrzydłach Bożego pokoju. Była godzina 4:30 a mi wydawało się jakbym się dopiero co obudził. Niech Boże cudowne Imię będzie uwiebione i wywyższone! Zawsze wspominam bardzo ciepło tamten czas i dziękuję za niego Bogu. Pan wiele zmienił w moim życiu właśnie na tamtym miejscu i obdarzył mnie ogromnym błogosławieństwem. Staram się mu służyć z całego serca, tak jak potrafię i Bóg zawsze wspomaga w każdej dobrej sprawie. Chwała Bogu ! Adam Ch.
|